przemyślenia

Prawa człowieka

Ostatnio na Instagramie na profilu @ostoja zobaczyłam krótki ale cudowny filmik o wróblach ( bardzo polecam ten profil). Między innymi dowiedziałam się, że gdy wróble zdecydują się wiązać w parę ( 97% ptaków to monogamiści) to gdy samiczka odleci i wróci po jakimś czasie, to jej partner sprawdza jej kloakę i wydziobuje nasienie innego samca. I to zupełnie normalne w świecie zwierząt. Bezpieczna aborcja i antykoncepcja w jednym. Ta ciekawostka uruchomiła kolejne moje ścieżki myślowe i przypomniałam sobie komentarze w różnych odmętach Internetu jak to ” nie chcesz mieć dziecka – trzeba było myśleć przed”, albo “jak się nie chcesz rozmnażać to się wysterylizuj”, lub “myśl- zanim coś zrobisz”. Eh…ludzie tak mało wiedzą o medycynie, prawach człowieka, polskim prawie i życiu. Bo w Polsce, Drodzy Państwo sterylizacja jest zabroniona a odpowiedni zapis znajdziecie w kodeksie karnym. I strasznie mnie to zawsze nurtuje, właściwie dlaczego? Dlaczego, nie pozwala mi się podjąć decyzji, o tym by móc współżyć bez lęku, że zajdę w ciąże, której już dziś wiem, że nie chce. I mało tego, jeśli do ciąży dojdzie, nie będę mogła dokonać aborcji. Mam za to urodzić i całą swoją nienawiść przenieść na to dziecko. Czyli idąc tym tropem stworzyć kolejną chorą bądź zaburzoną osobę (tak, są rodzice którzy nienawidzą podświadomie a nawet świadomie swoich dzieci). Kolejna osoba ( moje potencjalne dziecko, którego nigdy nie chciałam mieć, które musiałam urodzić i które musiałam codziennie oglądać) będzie KOLEJNĄ ofiarą polskiego systemu opieki zdrowotnej ze względu na zaburzenia związane ze sferą psychiatryczną. Ja sama, nie radząca sobie z tym wszystkim, albo ucieknę w uzależnienie, albo rozchoruję się na depresję, albo zwyczajnie, w wyniku reakcji adaptacyjnej popełnię samobójstwo. Moje potencjalne dziecko, dostaje bagaż nie do udźwignięcia. W wyniku czego ma trudności w relacjach, w pracy. Nie jest w stanie dokładać się do PKB, a Państwo Polskie ma je glębooooko w poważaniu, jak zresztą całe zdrowie psychiczne. Bo jak mawia Pan Jaki, to tylko gorsze samopoczucie. I tak oto od przyjemnej historii o wróbelkach doszliśmy do dramatu co najmniej kilku osób, jeśli nie kilkunastu. Ale jakie wnioski. Jeśli jest źle, a jest, bo prawa człowieka są nie akceptowane w tym kraju i to na tak wielu poziomach i tak wielosystemowo, to nie możemy odwracać głowy. Nie możemy mówić, że jakoś będzie, bo faktycznie jakoś będzie. Bo nie będzie. I nie możemy my – pracownicy i pracowniczki sektora medycznego związanego ze zdrowiem psychicznym, mówić, że aborcja i antykoncepcja to nie nasza sprawa. Bo jest ona bardziej nasza, niż jakiejkolwiek innej specjalności medycznej.